wtorek, 16 sierpnia 2016

"Wołanie kukułki" - Robert Galbraith

Gdy tylko zobaczyłam „Żniwa zła” na półce w empiku od razu wiedziałam, 
że przeczytam tę książkę. Okazało się, że to trzecia część serii. 
Od czego w takim razie się zaczęło? Od „Wołania kukułki”.


No właśnie. „Wołanie kukułki” to pierwsza część cyklu o prywatnym detektywie – Cormoranie Strike’u i jego „tymczasowej” asystentce Robin Ellacott.

"Umarli mogą mówić jedynie ustami tych, którzy nadal żyją, i za pośrednictwem pozostawionych po sobie śladów" /Robert Galbraith/ 

W ramach zarysowania treści książki, pozwolę sobie zamieścić tu fragment opisu z okładki:
Ciało supermodelki Luli Landry zostaje znalezione pod oknem balkonu jej londyńskiej rezydencji. Policja stwierdza samobójstwo, ale brat celebrytki w to nie wierzy, dlatego zatrudnia prywatnego detektywa, Cormorana Strike'a.

A dalej? Dochodzenie.



I nic do tego nie dopowiem, żeby nie odbierać Wam przyjemności 

z czytania.

Książka spełnia wszelkie  oczekiwania czytelnika.  Kryminał jest tajemniczy, intrygujący i trzyma w napięciu do samego końca.

Autor(ka) stworzyła świetny duet, którego nie sposób nie polubić.

Cormoran Strike jak już wcześniej wspomniałam jest prywatnym detektywem, znacznie różniącym się od 'kolegów z branży'. To weteran wojenny, 
który w czasie służby w Afganistanie stracił nogę. Ma kłopoty finansowe 
i właśnie rozstał się ze swoją wieloletnią partnerką. Przeprowadza się do swojego biura.  Strike jest bohaterem dość specyficznym: ma trudny charakter i bywa nieprzyjemny w obyciu jest jednak bardzo spostrzegawczy i nieprzeciętnie inteligentny.  Jego postać wzbudza w czytelniku zaufanie.

Nie można zapominać o Robin Ellacott – pomysłowej i przebojowej sekretarce Strike’a. Jest to niezwykle kompetentna, pomocna, błyskotliwa i pełna energii młoda kobieta, która pomaga Cormoranowi prowadzić śledztwo.

Cormoran i Robin zupełnymi przeciwieństwami, ale doskonale się rozumieją.

Barwne postacie to z pewnością jeden z większych atutów tej lektury.

Akcja toczy się powoli, nie ma zaskakujących zwrotów akcji ani szalonych pościgów. Śledztwo skupia się na ludziach zamieszanych w sprawę.

Jeśli wolicie ‘spokojne’ kryminały, bez rozlewu krwi na książkowych kartach – śmiało sięgnijcie po „Wołanie kukułki”.

Pozostałe części serii (już czytałam i również polecam): 



A teraz czekam na kolejną część :)

Autor: Robert Galbraith (J.K. Rowling)
Tłumaczenie: Anna Gralak
Tytuł: Wołanie kukułki
Wydawnictwo:  Wydawnictwo Dolnośląskie
Liczba stron: 452
Rok wydania 2013 

4 komentarze:

  1. Bardzo lubię kryminały, więc z pewnością ją przeczytam :)
    Pozdrawiam i zapraszam do mnie ;)http://literacki-wszechswiat.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. W takim razie mam nadzieję, że podzielisz się wrażeniami. Na bloga chętnie zajrzę jak tylko będę miała dostęp do komputera ;) tymczasem gorące pozdrowienia znad lodowatego Bałtyku :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Cała seria "Roberta Galbraith'a" jest rewelacyjna. Oprócz intrygi doskonały warsztat literacki umożliwia czystą przyjemność czytania. Po "Trafnym wyborze" wiedziałam, że autorka warta jest czytania wszystkiego co napisze. Seria z detektywem Cormoranem - bardzo udana. Pozdrawiam cię :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Niestety do świata kryminałów dopiero powoli wkraczam i chyba będzie to za mocna lektura jak dla mnie :D
    Jednak kiedyś przeczytam :D
    Pozdrawiam serdecznie
    http://bookparadisebynatalia.blogspot.com/

    I przy okazji zapraszam na wydarzenie konkursowe
    https://www.facebook.com/events/1046947058721737/

    OdpowiedzUsuń